Dzieci są jak motyle na wietrze.
Niektóre potrafią latać wyżej niż inne,
ale każde z nich potrafi latać
najwyżej jak może.
Clare Morrall
Jako nauczyciel mam wiedzę, kto w zespole klasowym lepiej czyta, kto perfekcyjnie zna tabliczkę mnożenia. Przez ostatnie trzy dni troski uczniów i rozmyślania, jak zadziałać, by cieszyć się dobrymi osiągnięciami w nauce, jakby ustały. Najważniejsze było „COŚ”, co sprawiało ogólną radość, co wywoływało podziw i chęć łączenia się i bycia obok kolegi, koleżanki. To „COŚ”, to PASJA.
Nie zabrakło zachwytu nad kurą własnoręcznie wykonaną na szydełku. Z zapartym tchem oglądaliśmy figurki z ubiegłego wieku, które zostały zebrane przez tatę ucznia, a dziś należą do niego. Dowiedzieliśmy się o hodowli kotów, psów, gołębi i koni. Wiele dociekań było podczas prezentacji skomplikowanych budowli z klocków Lego. Zabłysły oczy wszystkich widzów podczas wykonywania sztuczek, trików miłośnika piłki nożnej i dziewczynek wykonujących ćwiczenia z szarfą. Oglądaliśmy zestawy kart, składające się kilkudziesięciu sztuk, misternie wykonane rysunki bohaterów gier komputerowych i figurki tych postaci. Oglądaliśmy kolekcje rowerów, aut, traktorów, samolotów. Pewnie niejednego zainspirował śpiew do mikrofonu. Były też zapisy nutowe pięknych utworów muzycznych, które okazały się niebotycznie trudne. Czapki z głów przed tymi, którzy radą sobie z czytaniem nut i grą na pianinie.
Patrząc na zespół, na reakcję każdego ucznia, emanującą szacunkiem i radością, że mam takiego rówieśnika, nie sposób powątpiewać, że dzieci są jak motyle na wietrze i trzeba stwarzać takie okazje, by czuły, że lecą, lecą coraz wyżej.
A ja żałuje tylko tego, że to już trzeci rok pracy z tymi dziećmi i stąd za kilka miesięcy „odlecą” do starszych klas. Moja radość tkwi w pracy z Nimi.
Galeria: